niedziela, 22 maja 2011
niedziela, 15 maja 2011
środa, 11 maja 2011
czwartek, 5 maja 2011
Lowel, muchomol, kołdla ...
Lowel, muchomol, kołdla ... w taki sposób mówiłam mając pięć latek. Na szczęście rodzice powędrowali ze mną do logopedy i po pół roku pracy z Panią lowelek stał się rowerkiem, muchomol muchomorkiem, a kołdla kołdrą.
Kilka dni temu wspomnienia po zabawnych wierszykach i ćwiczeniach powróciły na skutek wizyty w gabinecie Marty - zawodowego logopedy pełnego zamiłowania do swojej pracy.
Kilka dni temu wspomnienia po zabawnych wierszykach i ćwiczeniach powróciły na skutek wizyty w gabinecie Marty - zawodowego logopedy pełnego zamiłowania do swojej pracy.
Na zdjęciach: Dzielna Agatka
Etykiety:
Inne (wydarzenia kulturalne itp),
Portrety
środa, 4 maja 2011
czwartek, 28 kwietnia 2011
Nie ma to jak dobrze zacząć dzień
godz: 6:30
Zaspana zwlekam się z łóżka.
godz: 6:32
Jakaś niepohamowana siła, każe mi wyciągnąć jeden z moich obiektywów z torby i położyć go na półce.
godz: 6:33
Obiektyw bez gracji, bez wdzięku spada z wysokości 160 centymetrów na podłogę.
godz: 6:34
Stoję w piżamie i patrzę.
godz. 6:35
Stoję w piżamie i patrzę.
Patrzę, patrzę, patrzę.
godz.6:36
Z kilkoma przekleństwami wymykającymi się z moich ust, powolutku podnoszę irchowy woreczek, który robi za futerał mojego zacnego obiektywu.
Zawartość woreczka szeleści, oj szeleści.
godz. 6:37
Rekonesans obiektywu daje obraz mojego porannego dzieła zniszczenia.
Dodatkowy filtr UV rozleciał się na kilka części.
godz: 6:38
Bez dalszych oględzin odkładam obiektyw - już znacznie delikatniej.
...
godz: 9:50
On tam sobie leży na półce, a ja kilkanaście kilometrów od niego.
Może będzie działał?
Pozdrawiam wszystkich szczęśliwców, którzy dzisiaj wstali lewą nogą :-)
Myślę, że ten dzień przyniesie nam jeszcze coś niesamowitego:-)
Zaspana zwlekam się z łóżka.
godz: 6:32
Jakaś niepohamowana siła, każe mi wyciągnąć jeden z moich obiektywów z torby i położyć go na półce.
godz: 6:33
Obiektyw bez gracji, bez wdzięku spada z wysokości 160 centymetrów na podłogę.
godz: 6:34
Stoję w piżamie i patrzę.
godz. 6:35
Stoję w piżamie i patrzę.
Patrzę, patrzę, patrzę.
godz.6:36
Z kilkoma przekleństwami wymykającymi się z moich ust, powolutku podnoszę irchowy woreczek, który robi za futerał mojego zacnego obiektywu.
Zawartość woreczka szeleści, oj szeleści.
godz. 6:37
Rekonesans obiektywu daje obraz mojego porannego dzieła zniszczenia.
Dodatkowy filtr UV rozleciał się na kilka części.
godz: 6:38
Bez dalszych oględzin odkładam obiektyw - już znacznie delikatniej.
...
godz: 9:50
On tam sobie leży na półce, a ja kilkanaście kilometrów od niego.
Może będzie działał?
Pozdrawiam wszystkich szczęśliwców, którzy dzisiaj wstali lewą nogą :-)
Myślę, że ten dzień przyniesie nam jeszcze coś niesamowitego:-)
sobota, 23 kwietnia 2011
Subskrybuj:
Posty (Atom)
























